Poniedziałek, 10.00 - telefon.
-Żyjesz?? Na blogu nie piszesz, nie odzywasz się, ostatnio była u ciebie odrobina lata 2 lipca. Nie wiem co się u Ciebie słychać! - takimi słowami przywitała mnie Monia. Kochana jesteś :D
Cierpię na chroniczny brak czasu. Mój sad oszalał. W tym roku mamy tyle owoców, że przerobienie ich jest nierealna. Z bólem serca patrzę jak się marnują te, których nie zdołam zerwać, i z bólem nóg skaczę nad tymi , które czekają na cukier i obróbkę termiczną.
Kompotów, dżemów, soków oraz nalewek i likierów będzie na dwa lata, dla tłumów :D
Do tego w piątek zostałam uraczona 20 kg ogórków i paroma kilogramami zielonych pomidorów. Z tych ostatnich zrobiłam niesamowitą konfiturę według przepisu Moniki . Ludzie to jakiś czad. W życiu nie spodziewałam się takiego efektu. TUTAJ znajdziecie przepis. Moniczko rewelacja!! Z pozostałych zrobiłam sałatkę, którą kocham nad życie. Robiła ją moja mama, moja ciocia i babcia. Robię i ja z nadzieją, że córa również ją pokocha. Wieczorkiem nalewka wiśniowa i kompoty :D Ufff...
Tylko nie myślcie, że narzekam i cierpię... nic bardziej mylnego - kocham kuchnię i to co w niej tworzę jest chyba moją największą pasją, której jestem wierna od zawsze!
Dzisiaj chwila odpoczynku - więc postanowiłam wstawić zaległe zdjęcia z kolejnych warsztatów w Skowarczu. Tym razem szalałyśmy w papierach. Panie ozdabiały kartoniki, tworzyły kartki, albumy. Było super.
To efekt naszej zabawy..
A to Panie, skupione nad pracą.
Ściskam kochani! Jak się obrobię będą zdjęcia ze spiżarni i moich nowych prac. Coś jeszcze tworzę, póki pracownia istnieje. Ale o tym innym razem :)
Buziole Ilona
środa, 1 sierpnia 2012
poniedziałek, 2 lipca 2012
Odrobina lata
Oj leniwy poniedziałek dzisiaj mam. Kopać w ogrodzie, nie kopać?? Za ciepło:) Zrobiłam sobie herbatkę ze świeżej mięty, usiadłam na ławeczce i napawałam się ciszą oraz zapachem roślinności. Moje własne SPA.
Fantastyczny wpis Green Canoe o naturalnych produktach siedział mi w głowie. Rozmyślałam więc jak i gdzie powiększyć moją naturę. Polecam ten blog jest boski i uruchamia szare komórki na maksa.
Zrobiłam kilka zdjęć, żeby podzielić się z Wami moim Magicznym ogródkiem.



To pachnące cudownie zioła i pomidorki. Mięta, oregano, rozmaryn , cytrynowy tymianek i lawenda. Już za chwilę zacznie się "masowa" produkcja ziołowych oliwek, suszonych pomidorów, lawendowych syropów o nalewkach nie wspomnę. Prawdziwe szaleństwo, które uwielbiam. Moja wersja relaksu. Kuchnia pod błękitnym niebem, bo właśnie tam odbywa się 80% produkcji.




Pomidorki koktajlowe w starych wiadrach, poziomki, które zamrożę i dojrzewające czereśnie. Z wcześniejszej odmiany zrobiłam po raz pierwszy w życiu dżemy. Prawdę mówiąc ku mojemu zdziwieniu są bardzo smaczne i cudownie wyglądają. A na likier jeszcze muszę poczekać.
... i oczywiście jaśmin, którego płatki suszą się właśnie na słoneczku. Będzie pyszna herbatka:)

To właśnie moje lato. Niech Wam wszystkim słoneczko świeci. Życzę, żebyście znaleźli chwilę na odrobinę błogiego lenistwa. To był piękny dzień.
Ściskam gorąco
Ilona
Fantastyczny wpis Green Canoe o naturalnych produktach siedział mi w głowie. Rozmyślałam więc jak i gdzie powiększyć moją naturę. Polecam ten blog jest boski i uruchamia szare komórki na maksa.
Zrobiłam kilka zdjęć, żeby podzielić się z Wami moim Magicznym ogródkiem.
To pachnące cudownie zioła i pomidorki. Mięta, oregano, rozmaryn , cytrynowy tymianek i lawenda. Już za chwilę zacznie się "masowa" produkcja ziołowych oliwek, suszonych pomidorów, lawendowych syropów o nalewkach nie wspomnę. Prawdziwe szaleństwo, które uwielbiam. Moja wersja relaksu. Kuchnia pod błękitnym niebem, bo właśnie tam odbywa się 80% produkcji.
Pomidorki koktajlowe w starych wiadrach, poziomki, które zamrożę i dojrzewające czereśnie. Z wcześniejszej odmiany zrobiłam po raz pierwszy w życiu dżemy. Prawdę mówiąc ku mojemu zdziwieniu są bardzo smaczne i cudownie wyglądają. A na likier jeszcze muszę poczekać.
... i oczywiście jaśmin, którego płatki suszą się właśnie na słoneczku. Będzie pyszna herbatka:)
To właśnie moje lato. Niech Wam wszystkim słoneczko świeci. Życzę, żebyście znaleźli chwilę na odrobinę błogiego lenistwa. To był piękny dzień.
Ściskam gorąco
Ilona
wtorek, 26 czerwca 2012
Warsztaty w Skowarczu
21 czerwca w Muzeum Miodu w Skowarczu odbyły się zajęcia z haftu sutaszowego dla cudownych Pań z Koła Gospodyń Wiejskich. Takiej mocy w kobietach już dawno nie widziałam.
Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że jadąc najnormalniej w świecie zabłądziłam.
Heh - taki numer to tylko ja potrafię odstawić. Cieszę się bardzo , że powstaje wiele kilometrów nowych dróg w naszym kraju, ale dlaczego właśnie na mojej trasie... wszystkie zjazdy zamknięte i cała masa objazdów. Rewelacja.!
Iwona - organizatorka zajęć ze Świetlicy Artystycznej głaskała mnie po ramieniu, twierdząc, że nic się nie dzieje i, że mamy rewelacyjny czas. Podziwiam ją... ja bym w panice wyskoczyła z samochodu.
No cóż... tak bywa jak blondynka zabiera się za ustalanie trasy. Za to panowie, bardzo chętnie pomagają.
Koniec końców dojechałam 15 minut przed planowaną godziiną.
Wracając do zajęć. Myślę, że Panie bawiły się świetnie, a technika przypadła do gustu, ponieważ w domu - przy pomocy instrukcji w postaci napisanej przeze mnie książeczki postanowiły do wisiorów dorobić sobie kolczyki. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że prześlą mi zdjęcia:)
Pozdrawiam Wszystkie gorąco i pragnę jeszcze raz bardzo podziękować.
Życzę słońca
Ilona
piątek, 22 czerwca 2012
Roztroić się jak gitara
Ja : Już się rozdwajałam, ale roztroić się nie potrafię...
Ada: Pogadaj z moją gitarą, to jej specjalność!Takimi słowami podsumowała mnie córka, kiedy pakowałam na kiermasz prace i zastanawiałam się jak obskoczyć trzy imprezy tego samego dnia.
Pierwszy
Cudowny piknik rodzinny na Oksywiu. Było wiele zabaw dla dzieciaków, orkiestra Reprezentacyjna Marynarki Wojennej, grochówka... i cała masa innych atrakcji.Oczywiście kiermasz rękodzieła. Stawiłyśmy się wraz Agą i Anią punkt 11.00.
Ja - wystrojona w pomarańczowy kapelusz chowałam się ambitnie przed słoneczkiem :) To jest wersja oficjalna... nieoficjalna - kilka dni wcześniej byłam u fryzjera, zamiast pięknego blondu otrzymałam cudowny żółty kolor rozlany na włosach. Na szczęście kocham kapelusze, mam ich troszeczkę i w końcu wykorzystam.
Była również Cecylia z pracowni Lilu-Art, którą wyciągnęłyśmy do Chyloni.:)
Drugi
Około godziny 13.00 urwałam się z Oksywia, zabierając kilka drobiazgów i krzesło. Pojechałam do Redy, gdzie odbywał się jarmark z okazji Dni tego miasta. Niestety, jedyne co zrobiłam to kilka fotek moim koleżankom ze Stowarzyszenia Kunszt, które wystawiły barwne stoiska.
Porozmawiałam chwilkę i uciekłam, ponieważ o 15.00 musiałam być w Gdyni Chyloni, gdzie odbywało się święto ulicy Chylońskiej.
Trzeci
Tu byłam współorganizatorem kiermaszu rękodzieła, więc jak łatwo się domyśleć - obecność obowiązkowa.
Na szczęście pozostałe organizatorki Ania i Aga, czuwały na posterunku. Kiedy wszystko już zostało rozstawione... usiadłam i ... napiłam się kawy. Oooo ukochana dawka kofeiny z odrobiną dymiącego się tytoniu (niestety jestem nałogiem), ale było mi cudownie :D
W Chyloni - szaleństwo na potęgę!
Było chyba wszystko... Piękne prace dziewcząt: Cecylii, Agi, Ani, Marceliny z pracowni Mana Mana stoisko z Avonu i z Oriflame - co kto woli :) gadżety rycerskie, Klub Osiedlowy Apteka, rycerze i Fundacja Rotka - na którą chciałam zwrócić szczególną uwagę. Ratują pieski - cudne rottweilery. W życiu nie widziałam tak spokojnego psiaka Leżał sobie i miał wszystko w ..., była również młoda, siedmiomiesięczna Kobra - która chciała tylko jeść i bawić się i maleństwo trzymiesięczne, które na kolanach, oparte o stolik zasnęło podczas fotografowania.
Nie mam pojęcia dlaczego te cudne psiaki mają taką złą opinię ...
Musicie tam zajrzeć, a może ktoś zaadoptuje Psiunię... one są cudowne i potrafią kochać...
A tu Ania na naukach walk rycerskich :D
A na koniec tradycyjny, festynowy jęzorek Ani.
Jeżeli chcecie zobaczyć więcej zdjęć - zapraszam do albumu kiermasze jarmarki festyny KLIK
Ściskam gorąco i przesyłam tysiące buzioli
Ilona
środa, 6 czerwca 2012
Rękodzieło na kiermaszu
Dawno nie pisałam, ale nie dlatego, że brakuje mi tematów, a czasu. Pewnie większość z Was cierpi na tę przypadłość:) Weekendy wyjazdowe, reszta tygodnia-prace logistyczno-porządkowe w domu, ogrodzie i pracowni. Dzisiaj poprzez zdjęcia opowiem o kiermaszach. Kilka za nami wiele przed nami:) Jak zawsze była ze mną Agnieszka, zaś od pewnego czasu "wędrujemy" również Anią. A to już "pstryki"...
Nasze stoisko na kiermaszu organizowanym przez 3siostry w
Sopocie - 27 maja 2012
A to jęzor Ani towarzyszący podczas wszystkich imprez :)
Na kiermaszu rękodzieła spotykam się z wieloma wspaniałymi
twórcami, to oni wraz ze swoimi stoiskami...
Nie mogło zabraknąć takich osób jak Cecylia z Pracowni Lilu…
… wraz z piękną bransoletą, która nie tylko mnie przypadła do gustu , ale
większości. Zdobyła nagrodę publiczności – zobaczcie… http://www.metalclay.pl/pmc2012/pmc2012_wyniki.html
A to już kiermasz organizowany przez Caffe Anioł w Gdyni
z zadowoloną Agnieszką :)
I Sopot… Delicje Artystyczne w Klubie Atelier
jęzorek Ani :D
uśmiechnięta Aga
i najważniejsze….nasze piękne MORZE I PLAŻA
Szumem fal kończę dzisiejszy album zdjęciowy. Życzę udanego weekendu, pogody i relaksu.
Do zobaczenia na kolejnych kiermaszach.

Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

