niedziela, 2 września 2012

Po marokańsku...

Dzisiaj zaserwuję Magiczny obiadek.

Wczorajszy dzień spędziliśmy u znajomych na duszonkach prosto z kociołka w ogniu skąpanego. Przepis na to pyszne  danie przywieźli ze śląska i nie wiedzieć dlaczego natchnęło mnie na marokańską kuchnię. Mąż nawet nie stara się zrozumieć. Stwierdził, że w mojej głowie jest dziwnie, a w owym stanie nawet nie chce pytać dlaczego.

Na 35-te urodzinki od siostry i szwagra dostałam cudowne naczynie prosto z  Maroko - tadżin wraz z oryginalnymi przyprawami Kuminem i mieszanką wielu, Ras el hanout (i tu mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwy). 
Ponieważ moja ukochana rodzinka jest dość wybredna postanowiłam zrobić coś "bezpiecznego" z nutką arabską.

Nie będę podawała dokładnych  proporcji ponieważ obiadek był czystą improwizacją i eksperymentem.


Pierś z kurczaka z nutką Maroko


Dno naczynia delikatnie podlewamy oliwą z oliwek.
Pierś z kurczaka umytą i osuszoną kroimy w dość grube plastry, układamy jako pierwszą warstwę. Posypujemy posiekanym czosnkiem oraz marokańską mieszanką przypraw.

Następna warstwa to ziemniaki pokrojone w plastry grubości ok pół cm, podlane oliwą z oliwek i posypane kuminem. Na ziemniaki świeże zioła prosto ze słonecznego ogrodu - tu oregano.

Ostatnią warstwą są różyczki kalafiora podsypane mieszanką przypraw i gałązkami świeżego oregano. 


Taką piramidę podlewamy odrobiną oliwy obsypujemy zielonymi oliwkami i przykrywamy naczynie charakterystycznym kominkiem.

Całość powinna wylądować w rozgrzanych węgielkach, ale ja postawiłam na małym ogniu kuchenki gazowej we własnej kuchni. Po 15 min. owe danie podlałam sporą ilością soku pozostałego z oliwek i cierpliwie czekałam kolejne minuty.

Obiad po ok 50 min był gotowy. Zapach jaki szalał po całym mieszkaniu był niesamowity. Szkoda, że tego nie jestem w stanie pokazać. 

 Na koniec jako dekoracja i witaminka, świeża pietruszka. Jakie to było pyszne. Kominkowe kombinacje tak strasznie mi się spodobały i zasmakowały mojej rodzince, że z pewnością na kolejny niedzielny obiadek zawita do nas orientalna nutka.


Mniam... Teraz czas na deser. Gorąca szarlotka sypana z lodami i sosem malinowym. 

Mam ostatnio smaka na malinki i pomidorową. Heh
Ściskam gorąco
Ilona 

8 komentarzy:

  1. Ilona normalnie poczulam aromat.....Musialo być pyszne!!!!Szalejesz Kobietko:)
    Buziale:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co mi tam, jutro do pracy, szkoły, koniec wakacji.
      Pyszności, niewiele z tym pracy, a rewelacyjne danie. Zapraszam

      Usuń
  2. Dobrze ze jeszcze nie ma yfrowych generatorów zapachu :) Wygląda cudnie. A duszonki prosto z kociołka znam pod nazwą pieczonki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. dokładnie wygląda świetnie:)
    chetnie bym spróbowała:))
    pozdrawiam
    Em

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję dziewczyny. W niedzielę będę robiła obiadek pod okiem siostry, która jest fanką marokańskiej kuchni i świetnie zna jej oryginalny smak.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chcesz mieć niezapowiedzianych gości???

    OdpowiedzUsuń