Takie wypady weekendowe powinniśmy sprawiać sobie częściej, tak bez okazji.
Stolicę większość z Was zna, ale i tak pokażę ją własnymi oczami. Oto kilka zdjęć zrobionych różowym aparatem ( ale o nim następnym razem)
Widoczek z naszego okna…
A to właśnie MY… zakochani i uśmiechnięci…
A w tej kasie to się zakochałam i to chyba nie jest dziwne, żeby zrobić zdjęcie, wcisnęłam się Pani za ladę :)
… w oczekiwaniu na rocznicowy obiadek. Było baaaardzo miło.
Ściskam gorąco








